Łódzki Mediolan – relacja Adama Kwiatkowskiego

Grudzień 1, 2011  |  Bez kategorii  |  No Comments

Stolica Polskiej mody. Godzina 14 – wysiadam z pociągu. W podekscytowaniu szukam miłego taksówkarza, który przetransportuje mnie z punktu A do punktu B. Poruszanie się w mieście, którego się nie zna bez taksówki może sprawiać problem. Tym bardziej, jeśli pakujesz całą szafę, by wszystko mieć pod ręką. Mało czasu, dużo przygotowań. Trzeba wyglądać nieskazitelnie. Nie można pozwolić sobie ma błędy. Ludzie z branży czekają. Trzeba zrobić wrażenie. Pakuję potrzebne rzeczy. Ruszam. Dużo pokazów. Trzeba zaszczycić swoją osobą jak najwięcej z nich.

Perełką oczywiście jest pokaz z udziałem Jeremiego Scotta. Trzeba być jednak patriotą i wesprzeć polskich projektantów. Brawa dla nich – są cudowni, uzdolnieni i troszeczkę szaleni, ale w pozytywny sposób. Zachwycili. Szczególnie nasi przyjaciele Marcin Podsiadło i Michał Szulc. Ale to nie dziwi.

Osobistym odkryciem była dla mnie kolekcja Natashy Pavluchenko. Znakomita.I choć Tomasz Jacyków twierdził, że to nie Mediolan to ja sądzę, że to coś więcej. Dziękuję wszystkim za tak wspaniały czas, atmosferę i wspomnienia. Można znaleźć rzeczy o które można mieć pretensje,ale o tym nie warto pisać. Dziękuję za akredytację i liczę na kolejne w przyszłych edycjach. Niezapomniane wrażenia i przeżycia.

czytaj dalej...

Hej, przyleciał Ptaszek… – relacja Weroniki Dąbek

Grudzień 1, 2011  |  Bez kategorii  |  No Comments

Ludowo i wiosennie, jak w piosence, której tytuł stał się jednocześnie tytułem posta – tak można podsumować kolekcję Moniki Ptaszek zaprezentowaną w tej edycji FW.

Monice kibicuję od roku, kiedy tylko zobaczyłam, na co Ją stać (podobnie jak Jackowi Kosińskiemu, który zawładnął moimi myślami w czasie tegorocznej wiosennej edycji FW). I tym razem nie mogę powiedzieć, że jestem zawiedziona, ale.. apetyt rosnie w miarę jedzenia i chciałabym ptaszkowychkolekcji nei tylko męskich, ale i damskich. Zdaję sobie jednak sprawę, iż Monika trafiła na niszę, którą chce jak najlpeiej zagospodarować i wtedy może ruszy na podbój kobiecych terytoriów.

Nie będę się jednak rozpisywać nad marzeniami – ot, może się ziszczą? Wolę sie skupić na tym, co widziałam teraz – a mianowicie, na męskiej łące w interpretacji Moniki Ptaszek. Łące bardzo szelmowskiej, niemal figlarnej, ale jednocześnie mocnej i męskiej. Błękity, czerwienie, czernie i odcienie maskującej zieleni – moda męska weszła na łąkę przekształconą w poligon wojskowy.

Ptaszek idealnie połączyła kilka dekad mody, różne style i wzory materiałów – w jej mniemaniu mężczyzna przyszłej wiosny będzie współczesnym dandysem. Dandysem z małym wykrętem w stronę punka czy też fana muzyki grunge. A to wszystko z hinduską mandalą w tle!

Czy jednak mój zachwyt jest bez zakłóceń? Nie!

A przez co? Przez makijaże! Tak, ten element moim zdaniem wszystko zepsuł – modele wyglądali jak gallianowskie lalki z pokazów haute couture Diora. W przypadku Diora i kobiet miało to swój niezaprzeczalny urok, w przypadku modeli Ptaszek wyglądało upiornie. Może to jednak zabieg celowy, mający na celu zwrócenie uwagi na to, co za kilka dni osiągnie w Polsce apogeum – Halloween (kiedyś zwane tez Świętem Zmarłych)? Jeśli nei, to poprosze o płatki kosmetyczne i tonik do demakijazu – pierwsza pobiegnę na backstage, by wytrzeć twarze „skrzywdzonych” chłopców! A potem (w przypływie szaleństwa) podkradnę jedną z koszul od Moniki Ptaszek, by kazać ją ubrać mojemu chłopakowi, by wiosenną porą zadał szyku na jakiejś gali.

czytaj dalej...