Annette Görtz

Kwiecień 22, 2012  |  Bez kategorii  |  No Comments

Rock, suknie z trenem i zaproszenie do komnaty Hrabiego Draculi. Transylwańska arystokracja w pełnej krasie. Annette Görtz zafundowała nam wycieczkę do historycznej krainy. To dowód na to, że gotyk ciągle jest trendy.

Punkt 19-ta, sala Alei wypełniła się po brzegi. Jeden z najbardziej obleganych pokazów, w których uczestniczyłam podczas tej edycji Fashion Week’u. Na otwarcie, piosenka brytyjskiej grupy Kasabian. Pierwsze rzędy podrygują. Taki entuzjazm po kilku sekundach pokazu? Od razu nasuwa się myśl: sukces gwarantowany. Nagle, na tle miejskiej wizualizacji pojawia się zawadiacka modelka w czarnym powłóczystym płaszczu. Elementy futra i skórzane detale w postaci przedłużonych mankietów OD RAZU wzbudziły
mój zachwyt. Fryzury dziewczyn to gładko zaczesany przód, z obficie natapirowanym tyłem włosów. Bladość modelek kontra dominująca czerń kreacji skojarzyły mi się z Transylwanią. Młode ofiary Hrabiego Draculi w cudownych sukniach z trenem i kołnierzach oplatających barki, jak z klasycznych filmów o wampirach. Nagle na wybiegu pojawia się dziewczyna w płaszczu ze stójką. Moje skojarzenia w oka mgnieniu wędrują w stronę kościelnej zakrystii. Żeńska sutanna w wytwornej wersji. Pieśń sakralna wieńcząca pokaz sprawiła, że zakończenie perfomance’u zmusiło publiczność do refleksji. Emocje panujące na sali udzieliły się większości oglądających.

Byłam bardzo ciekawa, kim jest ta intrygująca projektantka. Okazało się, że… Annette Görtz, na pierwszy rzut oka mroczna, ubrana w czarną pelerynę z kapturem okazała się sympatyczną miłośniczką rockowych symfonii. Znana niemiecka artystka wyjaśnia, iż kocha podróże, które są dla niej źródłem inspiracji. Oprócz kreacji, które niesamowicie mnie urzekły , w pamięci na długo pozostanie mi jeszcze jeden akcent. Białe pasemka na tle kruczoczarnej burzy włosów radośnie uśmiechniętej twórczyni.

Magdalena Majewska http://www.ams-la-la-land.blogspot.com/

Zdjęcia: P.Stoppa/ Fashion Week Poland

czytaj dalej...

MALDOROR

Kwiecień 22, 2012  |  Bez kategorii  |  No Comments

Maldoror jest projektantem-prowokatorem, daleko mu jednak do pustej chęci szokowania za wszelką cenę. Swoją nową kolekcją po raz kolejny udowodnił, że moda jest nie tylko dla gwiazd.

Wiedziałam jak wygląda znacznie wcześniej, niż znałam jego projekty. To niewątpliwie jedna z tych osób obok których nie sposób przejść obojętnie. Burza rudych loków i zawsze czarne ubrania to znaki rozpoznawcze Grzegorza Matląga, znanego szerzej w branży modowej jako Maldoror.

Projektant, który  na przestrzeni ostatnich pięciu lat stał się dla wielu synonimem polskiej mody awangardowej pokazał swą kolekcję w sobotnie popołudnie, w cyklu Off Outoftheschedule, wzbudzając swego rodzaju skandal. Reakcje były różne- od zachwytu nowatorską formą prezentacji, po oburzenie rzekomą bezczelnością. Ale od początku.

Po publiczności zgromadzonej w sali pokazowej przebiega szmer niezadowolenia. Pokaz jest już opóźniony o kwadrans, a zebrani zostali właśnie poproszeni o przejście do sąsiedniego pomieszczenia, mijają kolejne minuty. W końcu pojawiają się modele oraz trzy modelki, a następnie ustawiają się rzędem pod ścianą, gdzie pozostaną bez ruchu przez kolejne dwadzieścia minut. Nie słychać żadnej muzyki, a publiczność w mgnieniu oka rzuca się ku modelom, aby zobaczyć z bliska nową kolekcję Maldorora.Celebryci zasiadający na kanapach umiejscowionych w centrum sali wyglądają na nieco zdziwionych.

Prezentacja była wariacją na temat stylu charakterystycznego dla obumierającej obecnie kultury skinheadów. Modele mieli zgolone włosy, obuci byli w kultowe Martensy, ubrani zaś przede wszystkim w  obcisłe spodnie  z wysokim stanem, asymetryczne peleryny i bluzy z kapturami. Wizji dopełniały dodatki – srebrzyste torby i plecaki. Co ciekawe, do stworzenia swej kolekcji prócz dominującego ortalionu Maldoror wykorzystał m.in. materiał z używanych spadochronów kupionych przez internet. Sylwetki były stonowane kolorystycznie, jak zawsze zresztą w wypadku projektanta. Prócz ulubionej czerni ,wzbogacały ją biele i neonowe oranże.

Dlaczego Maldoror zdecydował się zaprezentować swoje projekty w tak nowatorski sposób? Początkowo odebrałam to jako swego rodzaju szyderstwo z polskiego tygodnia mody, pełnego blichtru,  celebrytów i zdjęć na tle ścianki sponsorskiej, jednak projektantowi chodziło  o coś zupełnie innego. Nie ukrywa, że nie do końca odpowiada mu forma przedstawienia, jaką przybiera wiele łódzkich pokazów, jest wierny idei mody ready to wear. Pokazanie kolekcji w sposób statyczny, jak zrobił to Maldoror, pozwala wszystkim zainteresowanym naprawdę przyjrzeć się jej poszczególnym elementom, dostrzec detale, aż nazbyt często uchodzące uwagi widzów, jak np. pikowane, pomarańczowe podbicie jednej z asymetrycznych peleryn kreatora.

Dla mnie cała twórczość Maldorora jest dowodem wielkiej odwagi. Odwagi w robieniu rzeczy nie tyle inaczej, co na przekór wszystkim. Widać, że projektant pragnie zajmować się tym, co dla tworzących modę winno być nadrzędne, a w wypadku mody polskiej bywa pomijane- ubieraniem ludzi. Nie na wielkie gale i czerwone dywany. Albert Camus napisał, że zawsze znajdzie się usprawiedliwienie dla braku odwagi. Szczęśliwie są wciąż projektanci tacy jak Maldoror, którzy nie znajdują usprawiedliwień.

Helena Łygas http://the-wearability.blogspot.com/

czytaj dalej...