NENUKKO

Kwiecień 22, 2012  |  Bez kategorii  |  No Comments

Uniseksualna prostota to rzadkość w Polskiej modzie, Nenukko pokazało, że nie trzeba projektować powłóczystych sukni, żeby być w Polsce uznanym projektantem.

Pierwsze rzędy rzadko świecą pustkami podczas prestiżowych pokazów i tak samo było tym razem. Dopiero, gdy wolne miejsca zajęli najbliżsi projektantek pokaz mógł się rozpocząć. Wybieg rozświetlają kolorowe wzory i słychać pierwsze dzwięki ciężkiej, elektronicznej muzyki. Intrygującą kolekcję „Rozbieżność wydaje się niesymetryczna” rozpoczyna chłopak z okrągłymi, otwieranymi okularami. Bluza z kapturem potwierdza, że NENUKKO nadal kocha kolor szary. W kolekcji znalazły się, beże, brązy, a czasem złoto. W dobrym stylu zrezygnowały z dotychczasowego minimalizmu w ich kolekcjach. Jak dowiedziałam się od rzecznika grupy projektantek, przed stworzeniem kolekcji wypisały listę elementów, których nigdy nie lubiły. Dzięki temu kołnierzyki i mankiety zostały zmodyfikowane tak, aby pasować do konwencji NENUKKO.

Bezsprzeczną gwiazdą pokazu była charakternie idąca Lidia Popiel. Jej krok w połączeniu z elektroniczną muzyką miał symbolizować odejście NENUKKO od minimalizmu. Tę istotną ciekawostkę także zdradził rzecznik prasowy – Łukasz, one same wciąż pozostają anonimowe. Podobno dlatego, że są zbyt nieśmiałe – moim zdaniem jest to niezaprzeczalnie urocze. Niedługo pojawi się film o kolekcji, jego zwiastunem była wizualizacja: dryfujące kry lodowe. Projektantki zaprezentowały 30 sylwetek. Kolekcja została przyjęta z niezwykłym entuzjazmem. To duży sukces biorąc pod uwagę wysokie wymagania łódzkiej widowni Fashion Week.

Magdalena Majewska http://www.ams-la-la-land.blogspot.com/

czytaj dalej...

MICHAŁ SZULC

Kwiecień 22, 2012  |  Bez kategorii  |  No Comments

Z wielką ciekawością szłam na pokaz Michała Szulca, absolwenta łódzkiej Akademii Sztuk Pięknych, projektanta, który od samego początku związany jest z Polskim Tygodniem Mody. Miałam nadzieję na ciekawą kolekcję, tym bardziej, że jej tytuł „The Woods” intrygował.

Z projektantem spotykam się zaraz po jego pokazie. Szczupły brunet w  dżinsowej koszuli, sportowych spodniach i adidasach sprawia wrażenie osoby pewnej siebie. Nie daje się zwariować panującemu wokół chaosowi. Spokojnie opowiada mi o tym, co go zainspirowało do stworzenia najnowszej kolekcji. „Wszystko pojawiło się w nocy, podczas moich podróży samochodem między Łodzią a Warszawą. Słuchałem Programu IV Polskiego Radia, było ciemno, wokół las. I wszystko tak jakoś ułożyło się samo”.

Faktycznie, w kolekcji znajdujemy dużo odniesień do lasu: czarno – białe printy przywodzą na myśl brzozy nie tylko kolorami, ale też fakturą. Zieleń mchu pojawiła się na prostych sukienkach o długości midi. Patynowa miedź, przy której od razu myślę o spadających, jesiennych liściach urzekała na cekinowych bluzkach, płaszczach i kostiumach. Projektant pokazał 37 sylwetek, które ułożył blokami kolorów. W ten sposób uporządkował pokaz. „Zawsze lubiłem płynne przejścia między tematami, kolorami i formami, ale zależało mi, żeby wszystko było spójne”, opowiada Michał. Pytam też o pomysł na choreografię – podczas pokazu modelki w jedną stronę szły szybkim, dynamicznym krokiem, a wracały snując się powoli po wybiegu. „Tę ideę podrzucił mi Bartek Szymkowiak, choreograf. Do kazdego projektanta podchodzi indywidualnie”, chwali kolegę projektant. Warto wspomnieć, że Michał Szulc to jeden z nielicznych kreatorów, który związany jest z łódzkim Fashion Weekiem od samego początku. Projektant z sentymentem wspomina pierwszą edycję, na którą przyszło zaledwie 30 osób, głównie rodzina i znajomi. „Strasznie wierzę w Fashion Week, dlatego jestem tutaj. Impreza rozwinęła się szybciej niż myślałem. Organizacja jest doskonała, ja muszę tylko czekać na odbiorców”, mówi Szulc.

Oversize, sport i wygoda – tak opisałabym styl Michała. Wiele z tych rzeczy założyłabym od razu.Większość z nich nadawała się do noszenia na co dzień. Przeważały melanżowe dzianiny, cekiny, draperie, projektant śmiało łączy różne materiały(sprowadzane specjalnie z Włoch i z Portugalii). Michał Szulc na pytanie o idoli odpowiada rozbrajająco szczerze, że nie ma. Nie lubi też rozmów o inspiracjach. Widać, że projektuje pod wpływem impulsu, pomysły nasuwają mu się same. Patrząc na stworzoną przez niego kolekcję nie mam najmniejszych wątpliwości, że takie spontaniczne pomysły służą mu doskonale. Jemu i jego stale powiększającemu się gronu wiernych klientek.

Ewa Worsowicz http://eve-r-green.blogspot.com/

Zdjęcia: P. Stoppa/ Fashion Week Poland

 

czytaj dalej...